Rozdział 27. Niepewna przyszłość

W południe Harry, Ron i Hermiona zostali wypuszczeni ze skrzydła szpitalnego, ale zanim to nastąpiło, opowiedziałam im o odwiedzinach Syriusza w wakacje i jak mu pomagałam przez cały rok. Potem byłam sama, bo pani Pomfrey chciała, żebym została w łóżku przynajmniej do wieczora. Miałam nadzieję, że wypuści mnie na kolację.

Jednak nadal czułam się osłabiona i postanowiłam wykorzystać te kilka godzin, żeby się zdrzemnąć. Wypiłam kilka łyków eliksiru nasennego i zasnęłam.

Gdy się obudziłam, nadal było jasno, a obok mnie ktoś siedział. Byłam zaskoczona, widząc Dracona.

— Co tu robisz? — zapytałam. Nie byłam zła, po prostu nie spodziewałam się go.

— Słyszałem, że tutaj leżysz — powiedział. — Chciałem tylko sprawdzić, czy to coś poważnego i jak się czujesz.

— Nic mi nie będzie — odpowiedziałam. — To była ciężka noc, jestem tylko trochę osłabiona.

Draco spojrzał na bandaż i minę miał niepewną. Byłam pewna, że jeszcze dwa lata temu naciskałby, żebym mu opowiedziała dokładnie, co się stało i czy naprawdę wszystko było w porządku. Teraz tylko pokiwał głową i wstał z krzesła.

— Przyniosłem czekoladowe żaby, gdybyś miała ochotę — powiedział. — Nie będę ci już przeszkadzał. Mam nadzieję, że szybko dojdziesz do siebie — dodał i wyszedł ze skrzydła szpitalnego, a ja byłam zbyt zaskoczona jego zachowaniem, żeby w ogóle mu podziękować.

Zjadłam jedną żabę ze smakiem, w końcu apetyt zaczął mi wracać i spojrzałam na kartę: Profesor Dumbledore. Chwilę przyglądałam się zdjęciu, a następnie odłożyłam kartę na stolik nocny i zamknęłam oczy. Zasnęłam błyskawicznie.

.

Wieczorem obudziła mnie pani Pomfrey. Było już ciemno. Zostałam szybko przebadana i odetchnęłam z ulgą, kiedy usłyszałam, że nie muszę spędzać nocy w skrzydle szpitalnym. Jedynie nadal musiałam nosić bandaż i smarować ranę maścią leczniczą.

— Zaraz zacznie się kolacja — powiedziała pani Pomfrey. — Zjedz porządny posiłek, zanim pójdziesz spać!

Obiecałam, że to zrobię i zeszłam do Wielkiej Sali. Usiadłam obok trójki.

— Profesor Lupin wyjechał — poinformował mnie Harry. Westchnęłam.

— Nawet się z nim nie pożegnałam — powiedziałam z żalem.

Nie rozmawialiśmy przez resztę kolacji. Dopiero w pokoju wspólnym Harry opowiedział mi o swojej rozmowie z profesorem Dumbledore’em oraz przepowiedni profesor Trelawney.

Hermiona i Ron byli przerażeni.

— To oznacza, że Sami-Wiecie-Kto wróci? — zapytał Ron.

— Od dawna wiedzieliśmy, że to kwestia czasu — powiedziałam. — Że cały czas się ukrywa, czekając, aż zbierze siły, zanim zaatakuje. Nie musicie być tak przerażeni, nie pojawi się jutro ani w przyszłym miesiącu. Nie wiemy, jak dużo czasu Pettigrew potrzebuje, żeby go odnaleźć, ani jak długo to potrwa, zanim Voldemort wróci. Może stać się to w ciągu kilku miesięcy, a może potrwać kilka lat.

— A co będzie, kiedy wróci? — zapytał Harry.

— Wojna — odparłam.

Starałam się kontrolować i wyglądać tak, jakbym niczego się nie bała. Nigdy nie przyznałabym tego przed nimi, ale byłam bardziej przerażona niż oni. Harry wiedział, że jego droga jest jasna: Voldemort będzie chciał jego śmierci, więc on będzie musiał z nim walczyć. Hermiona i Ron też nie musieli się nad niczym zastanawiać: Już teraz wiedzieli, chociaż może nie zdawali sobie z tego sprawy, że staną po stronie Harry’ego.

Ja zaś wiedziałam, że Voldemort za wszelką cenę będzie chciał mnie przeciągnąć na swoją stronę. Wiedziałam również, że sercem zawsze będę przy Harrym, dlatego być może groziło mi większe niebezpieczeństwo niż jemu.

.

Przez resztę semestru unikałam Severusa. Większość czasu spędzałam w Wieży Gryffindoru albo na błoniach otoczona grupą Gryfonów. Starałam się nie chodzić samej po korytarzu, a jeśli już się zdarzało, że nikt mi nie towarzyszył, korzystałam z mojej umiejętności stawania się niewidzialną. Nadal miałam żal do Severusa za jego zachowanie we Wrzeszczącej Chacie oraz następnego dnia rano. Nie chciałam z nim rozmawiać. Nawet kiedy Sev wysłał do mnie przerażoną pierwszoklasistkę, która mi przekazała, że mam się stawić w jego gabinecie. Oczywiście nie poszłam.

W końcu pojawiły się wyniki egzaminów. Byłam zadowolona, że udało mi się zdobyć wysokie oceny z wszystkich przedmiotów. Paul był jedną z najlepszych osób, jeśli chodzi o ilość zdobytych sumów, natomiast Percy Weasley zdobył najwyższe oceny z owutemów.

Uczta, kończąca rok szkolny, była świętem Gryffindoru, który nie tylko zdobył Puchar Quidditcha, ale również znów zajął pierwsze miejsce w klasyfikacji domów. Z niechęcią myślałam o powrocie na Privet Drive. Przez pół godziny byłam szczęśliwa z myślą, że zamierzam w jednym domu z Syriuszem i Harrym. Współczułam chłopakowi, który musiał wracać do Durleyów.

Do domu wracałam w przedziale z Hermioną, Harrym i Ronem. Dziewczyna nas zaskoczyła, mówiąc, że zrezygnowała z mugoloznawstwa i oddała zmieniacz czasu.

— Nadal trudno mi uwierzyć, że nam o tym nie powiedziałaś — oznajmił Ron z wyrzutem. — A myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi.

— Obiecałam, że nie powiem nikomu.

— Ty też obiecałaś? — zwrócił się do mnie.

— O co ci chodzi? Ja nie miałam zmieniacza czasu — odparłam.

— Mówię o Syriuszu.

— Uwierzyłbyś mi?

Ron milczał.

— No właśnie.

Przez chwilę milczeliśmy, a Hermiona przyglądała się Harry’emu.

— Och, Harry, głowa do góry! — zawołała, ale jej głos nie brzmiał radośnie.

— Nic mi nie jest — odrzekł szybko Harry. — Po prostu myślę o wakacjach.

— Taak, ja też o tym myślę — powiedział Ron. — Harry, musisz przyjechać do nas. Załatwię to z rodzicami i dam ci znać. Już wiem, jak posługiwać się feletonem…

Telefonem — wtrąciła Hermiona. — Wiesz co, w przyszłym roku powinieneś zapisać się na mugoloznawstwo.

Ron ją zignorował.

— Tego lata są mistrzostwa świata w quidditchu! Co ty na to, Harry? Przyjedź do nas, będziemy razem kibicować! Tata zawsze dostaje bilety z ministerstwa.

Harry’emu poprawił się nastrój. Ja natomiast zaczęłam myśleć o swoich wakacjach. Planowałam prosić Jessicę, żeby pozwoliła mi spędzić całe dwa miesiące u babci Mary. Dzięki temu spędziłabym sporo czasu z Amandą oraz Harriet.

Gdy mieliśmy zacząć partię eksplodującego durnia, wyszłam na chwilę z przedziału. Wszędzie chodzili uczniowie w różne strony, a pod łazienką spotkałam Julię. Spojrzała na mnie, ale nic nie powiedziała, tylko przepchnęła się obok mnie i poszła w stronę swojego przedziału. Obserwowałam ją, nie mogąc jej rozgryźć. Kiedyś mnie otwarcie nienawidziła, a teraz miałam czasami wrażenie, że jestem jej obojętna. Po chwili wzruszyłam ramionami, wyrzucając ją z głowy.

Wracałam do przedziału, gdy natknęłam się na Paula. To spotkanie tak mnie ucieszyło, że aż sama byłam tym zaskoczona. Chwilę rozmawialiśmy, a gdy korytarz opustoszał, nachylił się w moim kierunku.

— Będę za tobą tęsknił — szepnął. Chciał się odsunąć, ale powstrzymałam go, kładąc dłoń na jego karku. Serce zaczęło mi bić szybciej, ale w końcu byłam pewna, że tego chcę. Stanęłam na palcach i pocałowałam go.

Gdy się odsunęłam, w jego zielonych oczach dojrzałam zaskoczenie, niedowierzanie i coś w rodzaju radości.

— Naprawdę tego chcesz? — zapytał niepewnie.

— Tak, chcę być z tobą — odpowiedziałam i znów go pocałowałam, a on odwzajemnił mój pocałunek i przez chwilę czułam się najszczęśliwszą dziewczyną na ziemi.

.

Myślałam, że tego dnia już nic nie uszczęśliwi mnie bardziej. Gdy wróciłam do przedziału, moi towarzysze podróży od razu zauważyli, że coś się stało i przyznałam się, że jestem z Paulem. Przy tym zaczerwieniłam się, jak nigdy dotąd, co wywołało chichot Hermiony.

Natomiast po południu uszczęśliwiło mnie coś jeszcze bardziej: Syriusz przysłał list do Harry’ego. Odetchnęłam z ulgą na wiadomość, że znalazł bezpieczną kryjówkę. Poza tym przyznał, że to on przysłał Harry’emu Błyskawicę i podesłał mu formularz, który pozwala Harry’emu odwiedzanie Hogsmeade. Dopisał kilka zdań do mnie, dziękując mi za wszystko, co zrobiłam podczas roku szkolnego i radząc, bym nie gniewała się na Severusa, tylko starała się postawić na jego miejscu. Byłam zaskoczona, że właśnie Syriusz mi to doradzał. Nie wiedziałam, skąd w ogóle wiedział, że nie rozmawiałam z Severusem… Może utrzymuje kontakt z Dumbledore’em, ale dlaczego dyrektor miałby mu o tym mówić… A może sam się domyślił?

Ron ucieszył się, że mógł zatrzymać małą sówkę, która dostarczyła list.

Gdy dotarliśmy na peron, byłam zaskoczona, że nikt nie przybył, żeby mnie odebrać. Pani Weasley uścisnęła Harry’ego i mnie na powitanie, co było miłe, ale byłam zmartwiona, że nie miałam jak dostać się do domu.

Harry pożegnał się z nami i ruszył w kierunku Vernona Dursleya. Poszłam za nim z nadzieją, że jego wuj coś mi wyjaśni.

— Jessica poprosiła mnie, żebym ciebie też odebrał — powiedział. Byłam zbyt zaskoczona, żeby cokolwiek powiedzieć, ale i pan Dursley nie zwracał uwagi na mnie. Spojrzał na list w rękach Harry’ego.

— Co to jest? Jeśli to jeszcze jeden formularz do podpisania, to…

— To nie jest formularz — powiedział Harry. — To list od mojego ojca chrzestnego.

— Ojca chrzestnego? — prychnął pan Dursley. — Ty nie masz żadnego ojca chrzestnego!

— A właśnie że mam — rzekł z satysfakcją Harry. — Był najlepszym przyjacielem mojego taty i mojej mamy. Został skazany za morderstwo, ale uciekł z więzienia dla czarodziejów i ukrywa się. Ale chce być ze mną w kontakcie… wiedzieć, co się ze mną dzieje… czy jestem szczęśliwy…

Chociaż starałam się powstrzymać, nie potrafiłam stłumić mojego chichotu na widok przerażenia na twarzy pana Dursleya. Harry wyszczerzył zęby i ruszył przed siebie, pchając wózek, z hałasującą Hedwigą. Szybko poszłam za nim, równie szeroko uśmiechnięta.

— W tym roku powinno być lepiej niż ostatnio — powiedziałam do Harry’ego. Uśmiechnął się i skinął głową.

Dopiero gdy siedzieliśmy w aucie pana Durleya i wyjeżdżaliśmy z Londynu, zaczęłam się martwić. Co musiało się stać, że Jessica poprosiła Dursleyów o odebranie mnie z dworca? Dlaczego Alex nie przyjechał? Zawsze mnie ignorował i dawał do zrozumienia, że byłam mu obojętna, ale czekał na mnie razem z Jessicą, kiedy wracałam z Hogwartu. Coś się musiało wydarzyć i to, że nie wiedziałam, co mnie czekało po powrocie na Privet Drive, przerażało mnie.

Koniec części trzeciej

Redakcja & korekta: as_ifwhat

Mam nadzieję, że trzecia część Wam się podobała i miło spędziliście czas podczas czytania. Dziękuję za komentarze, polubienia, lajki na FB itd… :)

Niestety mam dla Was złą wiadomość…

Ostatnio trochę dużo się u mnie dzieje, a nie jestem w stanie skupić się na zbyt wielu rzeczach naraz. Jest jeden projekt, który jest dla mnie bardzo ważny, a do którego zabieram się od prawie trzech lat (a jakoś nie bardzo mi idzie), bo uświadomiłam sobie, że nie potrafię pisać kilku rzeczy jednocześnie.

Dlatego postanowiłam, że robię sobie przerwę od Isabelli. Nie wiem, jak długo ona potrwa. Mój plan jest taki, że jak skończę pisać powieść, która krąży mi po głowie od ponad 10 lat, zabiorę się za czwartą część Isabelli. Niestety nie jestem w stanie przewidzieć, kiedy to nastąpi.

W każdym razie pamiętajcie, że „odłożenie w czasie nie jest odrzuceniem” i jestem pewna, że wrócę do Isabelli, tylko potrzebuję przerwy.

Jeśli jesteście ciekawi dalszych losów Isabelli i chcecie być poinformowani o powrocie (co potrwa zapewne min. kilka miesięcy), wystarczy, że zaobserwujecie bloga, a dostaniecie na e-maila informację o nowym rozdziale. Możecie również zaobserwować profil na Facebooku albo dołączyć do grupy dla czytelników.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s